Prawie każda szanująca się strona tego typu zaczyna się od słów „nasza pasja to... góry , wspinanie , nurkowanie , podróże , wyprawy itp. i dlatego chcemy wam przybliżyć nasze hobby ”.
No cóż nasze pasje to nasze prywatne przyjemności i choć często są pomocne w pracy to niech pozostaną w sferze prywaty.
Organizacja imprez to zajęcia wymagające od prowadzących przede wszystkim odpowiedzialności za bezpieczeństwo uczestników i umiejętności logistycznych by zgrać różne elementy imprezy w czasie i przestrzeni.
Lubimy organizować imprezy bo każda jest inna i wymaga od nas pełnej koncentracji a cóż nie podoba nam się bardziej jak mały „kop” adrenalinki .
Mieszkamy w Bieszczadach od lat ( niektórzy nawet się tutaj urodzili ) i najbardziej lubimy... hm...rabować... no tak to nasza standardowa atrakcja( patrz www.bandytyzm.pl ).
Gdy nie rabujemy pociągów, zajmujemy się organizacją imprez wszelakich. Zasadniczo sprawa wygląda tak, że Wy macie sprecyzowany pomysł i my go wykonujemy lub opcja dwa: to my podsuwamy propozycje zabawy. A że w tym fachu siedzimy ponad dziesięć lat, to pomysłów mniej lub bardziej zwariowanych przewinęło się bez liku. To tak jak z jazdą na koniach. Niby już tyle lat klepiemy tyłek, że mogłoby być nudno. Ale nie. Koń lub teren nas zaskakuję, albo fantazja poniesie. W tym przypadku fantazję uzupełniają te wszystkie lata doświadczeń, szaleństw już sprawdzonych i tych na które ciągle mamy ochotę.
Na tej stronie nie zaproponujemy gotowych scenariuszy. Bo to szycie na miarę, nie masówka - przyłożony szablon. Tutaj postaramy się poczuć Wam klimat.
Konie. O bandytyzmie już było. A co powiecie na wspólną jazdę przed siebie, kiedy wiatr świszczy pod kapeluszem? To nie jazda na ujeżdżalni. To łąki, gdzie nie trzeba robić slalomów pomiędzy płotami. Bo są takie miejsca, gdzie tych płotów nie ma. Można puścić się galopem przed siebie. A czasem ścigać się ze spłoszoną sarną, której niechcący przerwaliśmy spokojny popas. To też przekraczanie potoków lub rajd ich korytem. Slalom wśród drzew, gdzie ścieżki nie widać. Strome podjazdy i zjazdy, kiedy trzeba zaufać temu czterokopytnemu pod nami. On wie, tutaj jest mądrzejszy, to jego podwórko. Nie da sobie zrobić krzywdy, no a Ty siedzisz na jego grzbiecie, więc jesteś bezpieczny. Nie trzeba być wytrawnym jeźdźcem, żeby skosztować jak świat smakuje z końskiego siodła.
Góry. Pamiętacie podchody? Damy Wam mapę, wskażemy punkt, gdzie powinniście się znaleźć. A my będziemy jedynie pilnować, żebyście nie wylądowali w obszarze, gdzie poproszą Was stanowczym tonem o okazanie paszportu lub dowodu. Możemy dodatkowo urozmaicić i tak niełatwą drogę - tyrolki, mosty linowe, wiszące drabinki alpinistyczne, etc. Oczywiście dopilnujemy, żebyście o odpowiedniej porze znaleźli się w przytulnym miejscu, przy szklance tego lub owego, po dniu zachwytów, jak te „kapuściane” góry mogą być piękne.
Pieszo to nie dla Was? Możecie sprawdzić się jako kierowcy rajdowi. Niby to nie Paryż - Dakar, ale uwierzcie, przejechanie kilku kilometrów może zająć kilka godzin. Będziecie marzyli o suchych ciuchach, odrobinie ciepła, końcu tej morderczej walki o wyrwanie się z ssących macek błota, niemożliwych podjazdów, walce z pniami, konarami, kamieniami. Próba sił z naturą. Terenówką lub quadem - wybór należy do Was.
Zima. To zupełnie inna bajka. Śnieg skrzy się tysiącem iskierek w słońcu. Mróz szczypie w policzki. Cała przyroda ugina się pod białym puchem, jak pod zbyt ciężką pierzyną. Idąc, zapadniesz się po pas. Ale niekoniecznie. Przecież wymyślono już rakiety, czy też skitoury. Chodzenie po białym puchu, wbrew fizyce. Oglądanie miejsc w zimowej scenerii, niedostępnych dla wszystkich. Nie ta prędkość, za wolno? Można też inaczej, na skuterach śnieżnych. To walka z prędkością, balansowanie żeby utrzymać się na trasie. Szaleńcza jazda przed siebie, zostawiając za sobą śnieżny pył, ślad na dziewiczym śniegu. No i oczywiście lepienie bałwanów, rysowanie aniołów, bitwa na śnieżki. Kiedy to ostatnio robiliście?
Jest też przestrzeń ponad nami. Królestwo ptaków i chmur. Paralotnie, szybowce, balony. To nie cisza. To szum wiatru, tajemnicza melodia, zupełnie inna niż na dole. Wyzwolenie, igranie z grawitacją. To inny świat, inna perspektywa. Ale nie w tempie samolotów pasażerskich, gdzie świat widać jedynie przez małe okienko. To bycie jak ptak, to bycie w powietrzu. Bycie w środku tego wszystkiego wokoło.
Jest też kawał historii, której świadkiem były te góry. Nieistniejące wsie, po których zostały jedynie nikłe ślady. Resztki cerkwi, domostw. Wciąż kwitnące i rodzące owoce sady, teraz w środku niczego. To doświadczanie pewnej magii, klątwy wielkiej polityki, podróż w przeszłość. Jest też wiele cerkwi, wciąż urzekających architekturą, tak inną od spotykanych na co dzień świątyń. Jeśli ta podróż w przeszłość Was pociąga - poprowadzimy.
No i oczywiście zabawy w cowboy'ów. Rzut siekierą do celu, łapanie na lasso, strzelanie z łuku i inne tajniki, które my już znamy, a Was nauczymy.
A po dniu pełnym wrażeń, ulokujemy Was w przytulnym miejscu. Nakarmimy i napoimy przy cieple kominka lub ogniska. Dal uszu lub do tańca też się coś znajdzie - łemkowskie granie, śpiewanie bluesa, podrygi w stylu country.
No i oczywiście dowieziemy, skądkolwiek byście chcieli wyruszyć.
Jeśli Was zaciekawiliśmy, zadzwońcie. Jak potrzebujecie więcej szczegółów, klocków do poukładania samodzielnie, spis podstawowych atrakcji w sąsiedniej zakładce - atrakcje.
© Bieszczadzka Agencja Aktywnego Wypoczynku
Realizacja: Sebastian Mendecki